Było kilka przerażających podmurówek, ale jakoś przetrwaliśmy.
~~~~ ~~~ ~~ ~~~ ~~~~
Zatrzymanych kilka chwil które mogą ulecieć, a jednak kiedyś chciałabym do nich wrócić...
W większości świat koński, ludzie, zdarzenia, muzyka i cisza wokół nas...
Utrwalone na zdjęciach.

Na Allegro (który powraca do kondycji po przerwie) pojechałam P i miało się okazać jak nam pójdzie, a że wszystko jakoś się udało, to oznajmił mi szanowny pan trener, że jedziemy N, aaaaa , a ja na to, że nie ma mowy (co prawda w domu się skakało wyższe, ale to nie był dom i nie pojedyncza przeszkoda)... więc pojechaliśmy N- pierwsze w moim życiu, dobrze, że przynajmniej z naszej dwójki Allegro był doświadczony =D ale przeżyliśmy i z tego byłam niezmiernie szczęśliwa. W niedziele już z mniejszym strachem w oczach wystartowaliśmy w N (drugiej w moim marnym życiu) i się udało prawie bezbłędnie, niestety tylko prawie, jeszcze dużo nauki przede mną, dużo najazdów z zakrętu, dużo mierzenia do przeszkody i w ogóle wszystkiego dużooo...